1963, 4 LISTOPADA

Przygotowania do wizyty prezydenta w Dallas rozpoczęły służby bezpieczeństwa. Roy H. Kellerman, wysoki rangą agent Secret Service przy Białym Domu, odpowiedzialny za podróż prezydenta do Teksasu, powierzył koordynację przygotowań na obszarze dallaskim swemu podwładnemu Winstonowi G. Lawsonowi oraz Forrestowi V. Sorrelsowi, kierującemu lokalnym oddziałem Secret Service. Sorrels pochodził z Red River w Teksasie, wstąpił do służby w 1935 roku i od wielu lat pracował w Dallas.

Tegoż dnia trzydziestopięcioletni absolwent Uniwersytetu Notre Dame i zdeklarowany zwolennik Kennedy’ego, James P. Hosty, jeden z 75 agentów FBI w Dallas, uzyskał informację o zatrudnieniu Lee Harveya Oswalda w Teksaskiej Składnicy Podręczników Szkolnych na rogu ulic Houston i Elm. W rękach agenta znajdowało się dossier pozostającego pod obserwacją Oswalda; Hosty powinien był przekazać tę wiadomość miejscowemu oddziałowi Secret Service. Nie zastanawiał się jednak, jakim doskonałym miejscem dla snajpera jest budynek składnicy. Nigdy nie otrzymał oficjalnego zawiadomienia o projektowanej trasie przejazdu, a kiedy gazety opublikowały jej mapkę, interesowało go tylko, czy zdoła zobaczyć prezydenta.

Byron Skelton – teksaski Demokrata, należący do Komitetu Krajowego tej partii – przez cały październik obserwował napięcie narastające w Dallas i sam odczuwał gorycz i niepokój. 4 listopada postanowił przystąpić do działania. Pod adresem prokuratora generalnego wystosował list: „Otwarcie mówiąc, czuję trwogę w związku ze zbliżającą się podróżą prezydenta Kennedy’ego do Dallas”. Powołując się na jednego ze znanych mieszkańców miasta, który oświadczył, że „Kennedy jest niepożądany dla wolnego świata”, Skelton pisał, iż „człowiek, który może złożyć tego rodzaju oświadczenie, jest zdolny zaszkodzić prezydentowi”, i konkludował, że „czułby się lepiej, jeśliby marszruta prezydenta nie uwzględniała Dallas.

Dwa dni później Skelton wysłał do Waltera Jenkinsa, uważanego za prawą rękę Lyndona Johnsona, list, szczegółowo opisujący atmosferę panującą w mieście. Zapowiedział także swój przylot do Waszyngtonu i spotkanie z Johnem Baileyem i Jerrym Bruno z Komitetu Krajowego. W czasie rozmowy z Bruno, Skelton długo i obszernie opisywał klimat polityczny panujący w Dallas oraz zagrożenia, jakie niesie on dla prezydenta.

Wszystkie wysiłki Skeltona spełzły na niczym. O’Donnell, który również zapoznał się z jego listem, orzekł, że obawy Skeltona nie mają podstaw. Jenkins i Bruno uznali natomiast, że Skelton po prostu obraził się, iż nie włączono go do grupy osób towarzyszących prezydentowi. Co zresztą było prawdą, a nastąpiło w wyniku usiłowań gubernatora Connally’ego, który chciał, by John Kennedy nie zetknął się z jeszcze jedną osobistością z Teksasu.



Kategorie:Przebieg wydarzeń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: